30 grudnia 2011

Jeszcze Stary Rok




W szafie czeka na swoją kolej sukienka, która nigdy nie zaistniała.
Sztuczne perły nie dowierzają, że nie są prawdziwe.
W lodówce chłodzi się musujące wino udające szampana.
Kieliszki przygotowują się do napełnienia.
Mrożone truskawki przypomną w ostatnią grudniową noc wiosenne aromaty.
Odrobina marzeń w codzienności.
W krainie zmierzchu wszystko jest możliwe.
Sukienka być może zaistnieje jutro. Do niej pasować będą srebrzyste pantofle.
Na szczęście loki będą prawdziwe i naturalne.
Kilka kropli perfum, delikatny makijaż i można będzie udać się na bal.
Za oknem w oddali i zupełnie blisko rozbłysną tysiące fajerwerków.
Widok jest niesamowity każdego roku.
Można będzie ukryć się w tłumie aniołów na balowej sali po drugiej stronie lustra.
Srebrzystość sukni powinna pasować do anielskich strojów.
Tylko brak skrzydeł odróżniać będzie zwykłych ludzi od niezwykłych duchów.
Być może nastrój uskrzydli tych najzwyklejszych i poczują się przez moment anielsko?
W krainie zmierzchu niemożliwe staje się prawdziwe.
Wystarczy tylko zamknąć oczy.
Dlatego lubię, gdy zapada zmierzch.
Potem przychodzi noc, która mogłaby się nie kończyć.
Od lat spędzam tę noc z aniołami.
Do napisania i do zobaczenia na balowej sali po drugiej stronie lustra w tłumie aniołów.

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU

2 komentarze: